Villa d’Este w Tivoli

Villa d'Este w Tivoli

Kardynał Hohenlohe w 1850 roku ocalił przed zniszczeniem ten najcenniejszy z ogrodów włoskich. Czy sadząc wspaniałe drzewa próbował odtworzyć tu dawny układ renesansowy, czy też jest to swobodna kompozy­cja z 1850 roku? Dzisiaj Villa d’Este ze swą wspaniałą roślinnością ukazuje pod romantycznym obliczem to wszystko, co sztuka XVI wieku stworzyła najbardziej burzliwego, w karbach najsurowszej regularności.Kardynał d’Este, który w 1550 roku został zarządcą Tivoli, pragnął stworzyć wspaniałą rezydencję. Postanowił ujarzmić niespokojne wody Anio i uczynić z nich ozdobę swojej posiadłości. Aby zrealizować ten pomysł, wykuł ogromnym kosztem galerię w skale. Generalny plan założe­nia jest niezwykle prosty: prostokąt, którego cztery narożniki są zwró­cone w cztery strony świata. Od południowego wschodu wznosi się willa zbudowana na terenie najwyżej położonym, od północnego zachodu zaś posiadłość zamyka leżąca niżej równina. Narożnik północno-wschodni opiera się o górę, a z południowo-zachodniego rozciąga się szeroka panorama.Willa położona jest na centralnej osi, po której obu stronach grupują się tarasy według formuły Bramantego; ponieważ jednak poszczególne pozio­my są tu bardzo wąskie, wodotryski zdobiące mury oporowe sprawiają z daleka wrażenie jednej dekoracji obejmującej wszystkie poziomy.Alejka małych kaskad, biegnąca poprzecznie, zakończona jest od strony góry fontanną Sybilli, a na drugim krańcu personifikacją Rzymu. Od każdej z tych kompozycji prowadzą alejki wiodące do centrum całego założenia fontanny Girandole, otoczonej rampami w kształcie podków. Prowadzą stąd schody do ogromnych basenów wyznaczających początek równinnej części ogrodu. Do basenów tych wpada woda z fontanny dell’Organo położonej na zboczu góry. Na wzniesieniu, obok świątyni Sybilli, znajdują się wspaniałe naturalne kaskady, a nieco dalej ruiny willi Hadriana. Wszechobecny antyk i wspaniałość układu wodnego fontann i kaskad spaja ogrody Villa d’Este w takiej formie, w jakiej powstały w latach 15501572 i do 1605 roku.Dla urzeczywistnienia takiego przedsięwzięcia potrzebna była ścisła współpraca specjalistów z różnych dziedzin. Autorem architektonicznego projektu willi dominującej nad zespołem tarasów był Pirro Ligorio, inży­nier OHvier Olivieri zajmował się urządzeniami hydraulicznymi, a Curzio Maccarone był twórcą pierwszej fontanny na stoku góry, do której dziesięć figur nimf wyrzeźbił Giacomo delia Porta. Francuz Claude Venard wykonał fontannę delPOrgano górującą nad wielkimi basenami.Statua siedzącej Sybilli pośrodku naturalnej groty w basenie, do którego z hukiem wpływa woda, wnosi czystą myśl intelektualną. Górująca nad szeroką skarpą Rometta przywołuje odległe wspomnienia antycznego Rzymu. Zachowały się’tu małe ołtarze poświęcone bóstwom domowym, nie opodal posągu przedstawiającego Rzym wykonanego w 1568 roku przez Mottę. Projekt równinnej części ogrodu, położonej u stóp góry, był równie prosty jak plan całego założenia. Wszędzie znajdowała się wielka liczba rzeźb pośród mirtów, cyprysów i strzyżonych bukszpanów. Z dziełami powstałymi w tamtych czasach sąsiadowały dzieła starożytne, których część pochodziła bez wątpienia z pobliskiej willi Hadriana.Jednak szczególny i niepowtarzalny urok zawdzięcza ten ogród nie tyle zgromadzonym bogactwom, co wodzie. Występowała tutaj w najróżniej­szych formach: małych i wielkich kaskad, fontann itp. Już to spokojna, już to hałaśliwa czy szemrząca dostarczała na każdym kroku nowych, zmysłowych wrażeń.Wszystko to było dotąd nie spotykane i śmiało powiedzieć można, że przed powstaniem Villa d’Este znano jedynie baseny z fontannami o nikłym strumieniu wody.

Ogrody Bizancjum

Ogrody Bizancjum

Sztuka ogrodów, jakkolwiek nie można jej łączyć z innymi formami wyrazu charakterystycznymi dla sztuki bizantyńskiej, poddawała się jednak wpływowi przemian politycznych. Pogląd ten potwierdza się. jeśli uwzględ­nimy chronologię zaproponowaną przez Paula Lemerle. Pierwszy okres, trwający od III do VI wieku, charakteryzuje przede wszystkim rozluźnienie politycznych związków cesarstwa rzymskiego z Egiptem, Syrią. Azją Mniejszą i Grecją. Kształtuje się wówczas sztuka chrześcijańska Wschodu, który od razu wyposażył sztukę bizantyńską w bogactwo, różnorodność, złożoność, w to, co stanowiło zaprzeczenie uroczystej monotonii sztuki rzymskiej II i III wieku. Niemniej jednak prestiż cesarstwa rzymskiego utrzymywał się nadal w IV, V i VI wieku. Po trzech stuleciach walk prowadzonych przez cesarzy bizantyńskich (w wiekach VII. VIII i IX) nazwa imperium rzymskie nie przystaje już do zmniejszonego terytorium; odtąd będzie to greckie Cesarstwo Wschodnie. Wieki X, XI i XII bywają często nazywane „drugim złotym okresem sztuki bizantyńskiej”. W tym okresie rozwój handlu śródziemnomorskiego zapewnił sztuce nową świet­ność aż do czasu, kiedy zdobycie Konstantynopola przez Turków w 1453 roku położyło kres cesarstwu bizantyńskiemu.Tak więc polityczne fluktuacje sprawiły, że cesarstwo rzymskie uległo wpływom wschodnim, wyraźnie widocznym w mozaikach, które świadcząo umiłowaniu koloru i gry światła. Co do ogrodów, dysponujemy jedynie opisami literackimi. Tak więc znów występuje trudność oddzielenia tego, co prawdziwe, od tego, co jest tylko wytworem wyobraźni. W miarę przemija­nia epok można obserwować kolejno dominację różnych wpływów. W pierwszych wiekach mimo podziału na kraje, w których panował język grecki, i na te, w których używano łaciny polityczna przewaga Rzymu zapewniła mu niepodważalne wpływy. Kiedy pisarz z greckiej strefy językowej opisywał miłosny epizod rozgrywający się na tle ogrodu, opis ten od razu przywodzi na myśl rzymskie malowidła przedstawiające ogrody z ich lekkimi treliażami i domowymi zwierzętami.Ogrody opisane przez Digonesa Akritasa, których wzory zaczerpnięto z dzieł Achillesa Tatiosa albo z romansu Belthandros i Chrysantza, mogły być inspirowane ogrodami pałacu cesarskiego w Konstantynopolu.Dowiadujemy się więc, że ogrody miewały zazwyczaj kształt czworobo­ku, że otaczał je marmurowy mur, że sady były obsypane owocami (miejscem jednej ze scen były brzegi Eufratu), a rozmiary ogrodu powię­kszano za pomocą zwierciadeł, we wszystkich częściach ogrodu zaś tryskały fontanny wonnej wody. Niezwykłością były właśnie te zbiorniki wodne, których obrzeża wyko­nane ze zwierciadeł miały tę szczególną właściwość, że nie pokrywały się parą. Dzięki temu odbijał się w nich cały ogród. Były tam również baseny, a wokół nich rzeźby, okrągłe studnie otoczone kolumnami z barwnego kamienia i marmuru, rzeźby dekoracyjne poruszane urządzeniami hydraulicznymi, wreszcie, w salonach dekorowanych kolorowym marmurem i mozaikami urządzano „teatry automatów”.Widziało się tam ponad basenem orła poruszającego skrzydłami, kozę, którą doił wieśniak i której mleko strumieniami spływało do wiadra… Autorzy tych opisów niewątpliwie mieli w pamięci automaty, które można było oglądać w pałacu cesarza Teofila w Konstantynopolu: śpiewające ptaki siedzące na pozłacanych drzewach itp.Znane nam opisy (niektóre sięgające III wieku n.e.) ukazują ogrody jako wyobrażenia pejzażu idealnego, zgodnie z pojęciem uformowanym pod koniec starożytności. Pisarze opisywali podziwiane ogrody jako dzieła niewiarygodnego zbytku. Być może w romansach z owych czasów znalazły odzwierciedlenie ogrody willi cesarskich nad Bosforem. Ogrody były formą sztuki oficjalnej i przejawem potęgi władcy: tematom królewskich polowań towarzyszyły „teatry automatów” podkreślające królewski prestiż.W ogrodach bizantyńskich przejawiało się upodobanie do nadzwyczaj­ności, do zachwycania się widokami, dźwiękami, zapachami. Ich twórcy dążyli do stworzenia czarodziejskich zakątków, których wyszukana wspa­niałość pobudzałaby wyobraźnię widza i świadczyła o randze władcy posiadacza takiego ogrodu. Były to doskonałe ogrody iluzji, w których sztuczność przewyższała naturę.Przez kraje śródziemnomorskie, Egipt, Grecję i Aleksandrię przenikały do świata rzymskiego wiadomości o ogrodach Orientu, a zwłaszcza Persji. Bizancjum pozostało w kręgu wpływów wschodnich, natomiast Rzym przekazał swe dziedzictwo zachodnim cywilizacjom.

Powrót do natury – woda w ogrodzie

Powrót do natury – woda w ogrodzie

Nie bez powodu mówi się, że woda jest źródłem życia. Także w ogrodzie. Do zbiorników wodnych przylatują ptaki, podchodzą mniejsze ssaki i gady. W niej żyją też ryby. Nic nie urozmaica tak ogrodu jak woda. Pomysłów na jej wkomponowanie w zieleń jest wiele. Najprostszy sposób to ustawienie pojemnika (może to być donica, dzban, mała wanienka itp.) i napełnienie go wodą. Oczywiście, woda ta będzie stała, więc trzeba będzie ją często wymieniać, by nie zalęgły się w niej larwy komarów, gdyż później będziemy mieli z nimi problem. W takim kamiennym bądź drewnianym pojemniku umocowanym na stałe można umieścić pompę z fontanną lub kaskadą. Wspaniale wyglądają pojemniki ustawione jeden pod drugim coraz to większej średnicy, z których woda przelewa się, by z największego pojemnika być z powrotem przepompowaną do najmniejszego. W takiej wody nie musimy często wymieniać. Innym sposobem na wodę w ogrodzie jest oczko wodne. Wystarczy wykopać dół odpowiedniej wielkości i umieścić w nim kupioną wcześniej w sklepie ogrodniczym lub budowlanym formę. Można też samodzielnie wykonać takie oczko. Należy wtedy wykopany dół wyścielić specjalną, grupą folią i wylać na nią cement. Można je ozdobić kamieniami i obsadzić roślinami, by naturalniej wyglądało. Do wody dobrze wpuścić ozdobne rybki, na przykład karasie. Ogród będzie wyglądał z wodą wspaniale.

Robert II Dartois i założenie parku w Hesdin

Robert II Dartois i założenie parku w Hesdin

W 1270 roku Robert II d’Artois uczestniczył w wyprawie przeciwko Tunisowi i wraz z królem Filipem III Śmiałym towarzyszył doczesnym szczątkom króla Ludwika IX, swego wuja, w jego ostatniej drodze do Francji. Orszak pogrzebowy udał się z Tunisu do Trapani i zatrzymał się w Palermo, gdzie pozostawiono zwłoki królewskie. Piętnaście lat później, w 1285 roku, po śmierci swego wuja Karola Andegaweńskiego, Robert d’Artois został mianowany regentem Sycylii. Przez cztery lata, od 1285 do 1289 roku, rezydował w Neapolu. Kiedy w 1289 roku przybył do Arras, miał już gotowy projekt monumentalnego parku w Hesdin, inspirowanego scenerią sycylijską, którą przeniósł do Artois.Rachunek z 1295 roku wymienia „nowe ogrodzenie parku Hesdin” i prace przy Domu na Bagnach. Dalej mały zameczek usytuowany na zewnątrz ufortyfikowanych obwarowań, otoczony wielkim parkiem, w któ­rym miały być prowadzone prace nad tym, co nazwano „cudami Hesdin”. Należności za liczne automaty figurują w rachunkach od 1299 roku. Dzięki tym rachunkom wiemy, że część prac już wówczas ukończono: mostek przy pawilonie, kaplice, glorietę, klatkę albo ptaszarnię. Mur, wzniesiony w 1295 roku, miał długość 13 km, a obszar parku oceniać można na 940 hektarów. Po śmierci Roberta II d’Artois w 1302 roku, utrzymanie jego dzieła powierzono rodzinie z Boulogne, „patronom malarzy i rzemieśl­ników”.14 lipca 1302 roku hrabina Mahaut otrzymała dobra Artoiszrąkswego ojca, po którego śmierci kontynuowała prace zgodnie z wyznaczonym przez niego programem. Urządzenia zainstalowane w tym ogrodzie są w istocie transpozycją automatów hydraulicznych przydających prestiżu ogrodom Bagdadu. Nasuwa się wspomnienie „pałacu z drzewem”, odnajdujemy bowiem w gloriecie drzewo pełne ptaków, z których dziobów tryska woda, pojawiają się one także w oknach gloriety. Jednakże w tym ogrodzie dowcip góruje nad widowiskowością i okazałością ogrodów arabskich, gdyż podsta­wowym celem mechanicznych urządzeń jest tu oblewanie zwiedzających wodą, obsypywanie mąką czy też powodowanie, by wpadali do wody przechodząc przez most.Przy tworzeniu tego teatru automatów sięgano do innych źródeł niż te, którymi inspirowano się przy zakładaniu samego parku. W okresie swojej regencji Robert II d’Artois zetknął się w Neapolu z niepowtarzalnym klimatem intelektualnym dworu sycylijskiego. Przebywali tam jeszcze liczni uczeni arabscy. Wiadomo, że król Sycylii, Roger II (11301154), sprowadził na swój dwór mechaników muzułmańskich, że Normanowie sycylijscy przekazali Hohenstaufom zamiłowanie do sztuk mechanicznych i że Fryderyk II (11941254) otaczał się licznymi uczonymi chrześcijański­mi, żydowskimi i muzułmańskimi. Robert II d’Artois kontynuował tradycje władców, którzy go poprzedzali, zamawiając tłumaczenia rozmaitych dzieł greckich, arabskich i hebrajskich.W Palermo krzyżowały się cywilizacje arabska, bizantyńska i rzymska, a Sycylia była miejscem niezwykłych spotkań. Studiowano tu optykę Euklidesa, a mechanicy muzułmańscy posługiwali się traktatami Herona z Aleksandrii.Całe urządzenie galerii zabaw nawiązuje do dzieła arabskiego, najważniejszego wówczas w tej dziedzinie traktatu AlDżazariego. który był wersją Mechaniki Herona. Rozpoczęte w latach 11811182 na życzenie księcia Nur adDina Muhammada dzieło to zostało ukończone w roku 1206, za panowania jego syna.W roku 1306 pod wpływem tego dzieła powstał inny iluminowany rękopis, a Robert d’Artois z pewnością znał obydwie te prace. Tak więc mamy tu do czynienia z dziełem powstałym bezpośrednio pod wpływem tradycji arabskiej. Jean Longnon napisał: „Francuzi, którzy uczestniczyli w zamorskich wyprawach, przywozili z nich nie znane dotychczas zamiło­wanie do luksusu, pragnienie odnalezienia tego wszystkiego, czego zakosz­towali w swoich dalekich wędrówkach… podróże te umożliwiły Francuzom kontakt z cywilizacją arabską, bizantyńską, syryjską, w Hiszpanii, na Sycylii, w Grecji, na Wschodzie. Dopływ nowych wiadomości, działający niczym ferment na umysły, przyczynił się do pewnego rodzaju odrodzenia intelektualnego, jakie miało miejsce we Francji w XII i XIII wieku”. Najlepszym tego dowodem jest historia parku w Hesdin, świadczącao owocnym wpływie świata arabskiego na świat chrześcijański.

Książki o sztuce ogrodów kodyfikujące doktrynę

Książki o sztuce ogrodów kodyfikujące doktrynę

Najdawniejsza rozprawa o sztuce ogrodów w Japonii Sakuteiki pochodzi z XII wieku, od wieku XV zaś pojawiają się ważne książki zawierające rysunki i schematyczne szkice określające podstawowe prawa komponowania elementów ogrodu.W zależności od formy ogrodu czy był płaski, czy też urozmaicony sztucznymi pagórkami, oraz od tego co miał wyrażać, umieszczano w nich: „kamień opiekuńczy, kamień oczekiwania, kamienie pagórków, kamień adoracji, kamień skłonu słońca, kamień cienia, księżyca i siedzisko dostoje­ństwa”, do nich dodawano niekiedy „kamień przepaści, kamienie kaskad, kamienne koryto zbierające wodę, most, kamień doskonałego wzroku albo dwóch bóstw, rozmaite latarnie”.Czym stanie się tysiącletnia japońska tradycja sztuki ogrodów pośród burz naszych czasów i narastającej fali przyrostu demograficznego, którą przewiduje się w najbliższej przyszłości? Wydaje się, że w zgiełku współ­czesnego życia ludność Japonii odczuwa potrzebę swoich ogrodów. Są to pejzaże idealizowane i systematycznie kontrolowane, których widok zmie­nia się nieustannie dzięki rytmicznemu rozwojowi natury. Stają się przez to ogrodami poezji nieskończonej, która pozwala umysłowi przekraczać wszelkie granice królestwa wyobraźni.

Namiastka Japonii we własnym ogrodzie

Namiastka Japonii we własnym ogrodzie

Japonia od wieków stanowiła inspirację dla Europejczyków w wielu dziedzinach życia. Ten odległy kraj zawsze fascynował świat swoimi tradycjami, kulturą, zupełną innością w każdej dziedzinie życia. Japończycy swoimi ogrodami podbijali świat. Ich przewodnim motywem w urządzaniu ogrodów był motyw dzikiej roślinności, różnorodność materiałów i duża ilość punktów wodnych. Wyróżnia się dwa style w budowie japońskich ogrodów – pierwszy, tsukiyama – co oznacza miniaturowe, sztuczne wzgórze. Małe wzniesienia, pagórki, oraz liczne oczka wodne symbolizujące morza i jeziora. Drugim stylem jest karesansui – ogród powinien być suchy, dużo połączeń piasku i żwiru zamiast wody. Dominuje roślinność zielona, natomiast kwiaty azalie japońskie, wiśnie, magnolie – sadzono są punktowo, jako pojedyncze elementy ozdobne. Bardzo ciekawy akcent w tych ogrodach stanowią płaskie kamienie, z których ułożone są ścieżki, oraz architektura drewniana – pagody, mostki przerzucone nad wodą, oraz lampiony lub kamienne latarnie, które delikatnie podświetlają wieczorem roślinność wydobywając z nich całą ich urodę. Dewizą japończyków jest – nie ingerować zbyt intensywnie w rozwój roślinności ogrodowej tak, aby sprawiała ona wygląd dzikiej. W wielu japońskich ogrodowych stawach królują ozdobne karpie japońskie, które poprzez swoje kolory stanowią mocny akcent wśród zieleni. Drewno, kamienie, woda, asymetria, architektura, dzikość – to główne elementy japońskich ogrodów, zapewniające odpoczywającym wspaniały relaks.

Okres galo-rzymski

Okres galo-rzymski

Kultura Zachodu w naturalny sposób wywodzi się z cywilizacji rzym­skiej. W czasie rzymskiego panowania założono w Galii wiele ogrodów. Willa w Chiragan w MartresTolosane nad Garonną, willa Sydoniusza w Owernii, to przykłady, które można by mnożyć. Willa w Chiragan miała po stronie północnej kryptoportyk prowadzący do budynków gospodar­czych. Od strony wschodniej wznosiła się wielka, wolno stojąca budowla długości 50 m. zawierająca pomieszczenie o szerokości 16 m, przed nią znajdowało się rozległe atrium, do którego wchodziło się przez wielkie bramy otwarte na północ i na południe. Była tam też eksedra. kiosk i budowla mieszcząca łaźnie, wzniesiona nad brzegiem Garonny. Cały ten zespół został zniszczony przez Wandalów przed rokiem 408. Willa w Ferreolus i willa Sydoniusza miały także łaźnie, podobnie jak willa w Welschbillig koło Trewiru.

Przyszłościowy zawód

Przyszłościowy zawód

Wielu młodych ludzi zastanawia się, jaki fach dla nich będzie najlepszy. Szczególnie po maturze zastanawiamy się, jaką szkołę wybrać. Może warto się zastanowić czy nie iść na kierunek projektowanie ogrodów. Jest to zawód z przyszłością, więc praca w nim za kilka lat na pewno będzie. Dzieje się tak, dlatego że coraz więcej osób ucieka z dużych aglomeracji miejskich na ich obrzeża. Dzisiaj, kiedy dzięki samochodom odległość nie jest żadnym problemem coraz częściej decydujemy się na mieszkanie w domku z działka niedaleko od miasta, lecz w spokojnej okolicy. Ale oczy sąsiadów szczególnie, jeżeli dopiero się wprowadziliśmy są skierowane w naszą stronę. Decydujemy się, więc na usługę, jaką jest projektowanie ogrodów żeby dorównać ich pięknym i zadbanym ogrodom. Po postawieniu domu to naturalna rzecz, że chcemy urządzić jego otoczenie tak, aby nam się podobało.

Czas spędzony w ogrodzie lekarstwem na popsute nerwy

Czas spędzony w ogrodzie lekarstwem na popsute nerwy

Po męczącym dniu pracy w upalny dzień jedyne o czym myślimy to powrót do domu i prysznic. Wieczorem warto też wyjść na taras czy patio i odpocząć z zimnym napojem w ręku. Taki wieczór może zapewnić jedynie ogród, który staje się świątynią dumania, ale ogród wymaga od nas także ciężkiej pracy. Nasadzanie, przesadzanie przycinanie, grabienie i pielenie łatwe jest, ale tylko, gdy ktoś inny o tym mówi. Tak naprawdę tym czynnością trzeba poświęcić wiele godzin, a dochodzi do tego przecież jeszcze dbanie o trawnik, żywopłot i warzywa w ogródku. Pielęgnacja warzywnika jest przecież jeszcze bardziej czasochłonna od dbania o rośliny ozdobne. Winogron, który pnie się na podporze także wymaga przycięcia, ale mimo wszystko po wykonaniu wszystkich tych prac człowiek ma satysfakcję z uzyskanego efektu. Można wtedy ze spokojnym sumieniem odpocząć i nacieszyć oczy widokiem pięknego, zadbanego ogrodu. Jednak za jakiś czas będzie trzeba wrócić do prac porządkowych. Koszenia i grabienia trawnika, wyrywania chwastów i nasadzania roślin, które w międzyczasie dostaliśmy od sąsiada czy znajomego. Ogród wymaga pracy, ale jest też źródłem przyjemnych doznać i spokoju. Można się w nim wyciszyć i uspokoić skołatane nerwy po całym dniu pracy. Obsadzony roślinnością taras jest oazą spokoju, lekarstwem na nerwy i idealnym miejscem na spotkania ze znajomymi.

Postawa anglików

Postawa anglików

Opór przeciwko wpływom włoskim byt w Anglii bardzo żywy. W praw­dzie Henryk VIII uczynił ze swego parku Nonesuch enklawę italianizmu. ale jego przykład nie znalazł naśladowców i nadal pielęgnowano w Anglii średniowieczne tradycje. Oddziaływanie wpływów włoskich i miejscowych 180 było powolne i dopiero w pierwszej połowie XVII wieku Isaac de Caus z Normandii zaprojektował park o włosko-francuskim charakterze dla Wilton, a w każdym razie pozostawił w nim wijącą się rzekę. Kilka lat później, kiedy park ten przekształcił Inigo Jones, pojawił się w Wilton element wielokrotnie cytowany jako niezwykła nowość, a mianowicie „most palladiański” na rzece. W rzeczywistości Inigo Jones, który powrócił z Italii w 1619 roku całkowicie przesiąknięty palladiańską architekturą i zdecydowany odmienić nawyki budowlane swoich rodaków, nie uczynił nic poza podkreśleniem włoskich cech w ogrodzie zaprojektowanym przez de Causa. W ten sposób po 1659 roku park w Wilton miał jeszcze renesansowy charakter.W tym okresie w ogrodach, w których drzewa sadzono we wzór szachownicy, zakładane były wodotryski i zwierzyńce z danielami. Kwatery wyznaczone przez żywopłoty z tarniny ograniczały proste aleje.